sekretariat@sinicum.pl
  +48 513 382 730

_____________________________ 

Szukaj...

Wykład o. Jana Koniora SJ wygłoszony 23 kwietnia 2017 roku na Jasnej Górze,
podczas uroczystego walnego zebrania Stowarzyszenia SINICUM

W Liście Apostolskim „Tertio millennio adveniente” (TMA), przygotowującym Wielki Jubileusz roku 2000, Jan Paweł II wskazując na starotestamentalny początek zwyczaju Jubileuszów cytuje Księgę Izajasza: „Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej” (Iż 61,1-2). Słowa proroka spełniły się w Jezusie Chrystusie, w którym urzeczywistnił się (wcielił) czas łaski od Pana. „Wszystkie Jubileusze odnoszą się poniekąd – napisał Papież – do tego «czasu», odnoszą się do mesjańskiej misji Chrystusa” (TMA, 11). Każdy jubileusz, począwszy od pierwszego, 5 – letniego, wydarzenia, a więc okrągłe rocznicy, jak to dzisiaj obchodzimy na Jasnej Górze, w duchowym sercu Polski, założenia Sinicum, jest - o ile przeżywamy z wiarą, szczególnym czasem łaski wdzięczności, za jego powstanie, działalność w służbie Kościołowi w Chinach. Wspominamy ten mały Jubileusz, to chociaż niewielki odcinek czasu, ale jak mówi przysłowie chińskie, że każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Ten krok, a raczej kroki oficjalnie zostały podjęte pięć lat temu, dlatego też jesteśmy wdzięczni Bogu za dar nam ofiarowany i zadany, jako dzieło Boga i naszej współpracy w solidarności z Kościołem w Chinach. Jest z nami również patron naszego Stowarzyszenia – o. Michał Boym, wielki jezuita, ciągle za mało doceniany i znany, również przez samych jezuitów, a którego żadne trudności, zarówno w Chinach, w podróżach, we Włoszech, pomimo odmowy z prośbą o audiencję u ówczesnego papieża czy generała Towarzystwa Jezusowego, nie zniechęciły do wiernego wypełnienia misji – Ad Mairem dei Gloriam, używając języka św. Ignacego z Loyoli. Jak wspomniałem czas Jubileuszu – to czas łaski. Pytanie, cóż to za łaska?

 

Najpierw: Łaska przyjacielskiego świętowania

Samo słowo „jubileusz” wskazuje na radość. Obchodzenie jubileuszy jest zazwyczaj wydarzeniem radosnym. Ma coś z uczty weselnej jak zauważył Jan Paweł II w bulli „Incarnationis mysterium”. Nie inaczej jest z naszym Jubileuszem Stowarzyszenia Sinicum – chcemy świętować, czyli radować się z dobra, które Bóg pozwala nam czynić. Ale my nie chcemy się radować i cieszyć jedynie swoim małym gronie. Dziś bardziej niż kiedykolwiek zdajemy sobie sprawę z tego, że nie bylibyśmy w stanie pełnić naszej misji, gdyby nie szerokie grono przyjaciół i współpracowników, osób duchownych i świeckich, dzisiaj obecnych i nieobecnych, ale łączących się z nami i będących z nami w jedności. Św. Ignacy Loyola miał żywą świadomość tego, jak wiele zawdzięcza dobroci wspomagających go w jego drodze mężczyzn i kobiet. Nie ustawał nigdy w dziękczynieniu. W ciągu całego życia czynił wszystko, aby ich wspomagać. My również stanowimy szeroka społeczność osób świeckich i konsekrowanych złączonych, aby służyć Kościołowi, szczególnie w Chinach, dzieląc tę samą misję i być dla misji, albo stawać się misją. Wspomniany o. Ignacy, założyciel jezuitów, w IV tygodniu Ćwiczeń Duchowych nazywa to dobitnie Sentire cum Ecclesia, w dosłowny tłumaczeniu, Czuć z Kościołem. Ubogacamy się wzajemnie, dzięki wspólnej misji, wykonywanej w duchu wolności i dojrzałości wiary, tak, aby stała się możliwa wymiana doświadczeń w przeżywaniu wiary w Boga, bardzo często dzięki inspiracji biblijnej, katechetycznej, oazowej, misyjnej jako posłania to be sent. Obecny Rok Liturgiczny przeżywamy pod hasłem: Idźcie i głoście. To jest zaproszenie a zarazem wezwanie dotyczy każdego z nas bez wyjątku. Mam jednak świadomość, że ja nie mogę ewangelizować gdziekolwiek i kogokolwiek, jeśli najpierw moje serce nie będzie zewangelizowane, innymi słowy, jeśli w nim nie dokona się prawdziwa ewangelizacja.

W naszym 5-letnim Jubileuszu wyrażamy też wdzięczność wielu osobom, a modlitwa jest tutaj na pierwszym miejscu, prosząc Niepokalaną, Matkę spraw niemożliwych i cierpliwie słuchającą, Wspomożycielkę Wiernych wstawiająca się jako Królowa Chin za prześladowany Kościół w Chinach. Jutro będziemy obchodzić Jej wspomnienie. Kościół w trudnych momentach swoich dziejów w opiece Maryi widział ratunek, na przykład, gdy pod Lepanto zatrzymano ekspansję islamu, czy gdy Pius VII wrócił z pięcioletniej niewoli napoleońskiej. „Twoja chwała Maryjo, nie zejdzie na wieki z ust ludzi wspominających moc Boga”.

Dla mnie Jubileuszowe świętowanie staje się ten sposób swoistą „kontemplacją dla uzyskania miłości” z IV tygodnia Ćwiczeń Duchowych o. Ignacego. W punktach do tej kontemplacji Ojciec Ignacy zaprasza, aby „przypomnieć sobie otrzymane dobrodziejstwa: stworzenie, odkupienie i poszczególne dary”, po czym „pomyśleć nad tym, jak się Bóg dla mnie trudzi i działa we wszystkich rzeczach stworzonych na powierzchni ziemi...”.

 

Łaska nawrócenia

Jubileuszowa radość jest – jak stwierdził Jan Paweł II – „w szczególny sposób radością z odpuszczenia win, radością nawrócenia” (TMA, 32). W czasie Wielkiego Jubileuszu byliśmy wezwani do oczyszczania pamięci. „Czy można na przykład – pytał Papież – przemilczeć zjawisko obojętności religijnej, która sprawia, że wielu współczesnych ludzi żyje dziś tak, jak gdyby Bóg nie istniał, albo zadowala się mglistą religijnością, niezdolną sprostać problemowi prawdy ani obowiązkowi zachowania spójności między życiem i wiarą? [...] Także synowie Kościoła muszą zadać sobie pytania: w jakiej mierze i oni ulegli atmosferze sekularyzmu i relatywizmu etycznego” (TMA, 36). Jubileusz Sinicum jest dla nas zaproszeniem do postawienia sobie tych samych pytań. I do podjęcia łaski nawrócenia, posłuszeństwu Ojcu Świętemu, aby nie ulegać „małpiemu krytycyzmowi” wobec Stolicy Apostolskiej.

Ignacy z Loyoli jest niekiedy porównywany z Marcinem Lutrem. W tym roku obchodzimy również Jubileusz 500 – lecia wystąpienia Marcina Lutra. Luter został ekskomunikowany 3 stycznia 1521 r., a cztery miesiące później, w kwietniu, wydarzyło się to, co nazywamy początkiem nawrócenia Ignacego. Obydwaj żyli w czasach, kiedy papieże i kardynałowie nie dawali – delikatnie mówiąc – dobrego przykładu. Ignacy chcąc naprawiać Kościół wybrał drogę posłuszeństwa Kościołowi hierarchicznemu. Marcin Luter wybrał drogę świętego oburzenia i buntu. Postawa Ignacego wymagała heroicznej wiary i miłości w wymiarze krzyża. Sam był wielokrotnie przesłuchiwany i więziony przez inkwizycję. Tego rodzaju sytuacje przeżywał zawsze jako okazję do łączenia się z cierpieniem ukrzyżowanego Chrystusa. Będąc uwięziony w Salamance stwierdził podczas jednej z rozmów: „Co do mnie, to mówię ci, że nie ma tyle krat i łańcuchów w Salamance, ile bym ja pragnął, i więcej jeszcze, dla miłości Boga”. Dziś nikt w Kościele nie jest poddawany przez władze kościelne tak dramatycznym próbom jak Ignacy z Loyoli, ale tym bardziej trzeba nam robić rachunek sumienia z wierności nauczaniu Magisterium Kościoła.

 

Łaska twórczej wierności

Jednym z owoców oczyszczania pamięci jest wierność – powrót do korzeni, do początków, a każdy początek jest w Bogu. Przy czym ów powrót nie powinien polegać na jakimś pozbawionym refleksji naśladownictwie, ale twórczym podejmowaniu „tu i teraz” tego, z czego wyrastamy. A wyrastamy z doświadczenia duchowości Kościoła oraz naszych założycieli, w przypadku osób konsekrowanych. Osobiście wyrastam z doświadczenia św. Ignacego i jego pierwszych towarzyszy. U Ignacego zawsze była pasja, aby w kontemplacji i działaniu Bóg był zawsze na pierwszym miejscu (Ad Maiorem Dei Gloriam), oraz na gorliwość (magis) św. Franciszka Ksawerego – Patrona Misji Katolickich, by głosić Dobrą Nowinę wszystkim ludziom bez względu na kulturowe i cywilizacyjne granice, stąd jego pragnienie dotarcia do Chin. Gdy dowiedział się, podczas 3-letniego pobytu w Japonii, notabene, jako pierwszy ksiądz katolicki stawiający swoje stopy w Kraju Kwitnącej Wiśni: „Jak wasza religia chrześcijańska może być prawdziwa, skoro jest nie znana w Chinach”. W tamtym czasie wszystko co pochodziło z Chin budziło wiarygodność i szacunek. Dlatego postanowił jak najszybciej dotrzeć do Chin. Myślę, gdyby to wiedział wcześniej, rozpocząłby swoją przygodę misyjną nie od Japonii, ale od Chin.

Św. Ignacy był rzeczywiście pasjonatem „szukania i znajdowania Boga we wszystkim”. W liście do o. Antoniego Brandano stwierdza, że „należy ćwiczyć się w szukaniu obecności naszego Pana we wszystkich rzeczach, jak np. w rozmowie, chodzeniu, patrzeniu, smakowaniu, słuchaniu, myśleniu oraz we wszystkich czynnościach, albowiem prawdą jest, że jego Boski Majestat znajduje się w każdej rzeczy przez swoją wszechobecność, potęgę i istotę” (Pisma wybrane, red. M. Bednarz, Kraków 1969, t. I, s. 530).

W Roku Jubileuszowym trzeba nam po raz kolejny uzmysłowić sobie tę prawdę, że tym, co mamy do dania światu, nie są nasze idee, opinie, ani nawet pomysły na społeczną sprawiedliwość, ale Osoba Jezusa Chrystusa. Bóg, który najpełniej objawił się w Jezusie Chrystusie, ma być pierwszy w naszym przepowiadaniu, modlitwie i działaniu. W jednym z najważniejszych – moim zdaniem – tekstów pontyfikatu Jana Pawła II, a mianowicie w Liście Apostolskim „Novo millennio ineunte” (swoistym testamencie Papieża dla Kościoła na XXI wiek) Jan Paweł II przekonuje: „Nie, nie zbawi nas żadna formuła, ale konkretna Osoba oraz pewność, jaką Ona nas napełnia: Ja jestem z wami! Nie trzeba zatem wyszukiwać «nowego programu». Program już istnieje: ten sam co zawsze, zawarty w Ewangelii i w żywej Tradycji. Jest on skupiony w istocie rzeczy wokół samego Chrystusa...”. Przypominanie prymatu osoby Jezusa Chrystusa jest dziś bardzo ważne, gdyż niewątpliwie nie brak przykładów ilustrujących tezę, że w niektórych Kościołach lokalnych głoszenie Ewangelii o Jezusie ustępuje miejsca różnego rodzaju ideologiom sprawiedliwości społecznej oraz – skądinąd bardzo potrzebnej – działalności charytatywnej. Warto tutaj zauważyć, że podczas swej wizyty w Niemczech Benedykt XVI mówił otwarcie o tym, że Kościół nie może skupiać się jedynie na pomocy charytatywnej, ale winien dbać o to, co nazywamy nową ewangelizacją.

Św. Franciszek Ksawery jest – zaraz po św. Pawle – największym misjonarzem Kościoła. O. Generał Peter Hans Kolvenbach dla jubileuszu jezuitów napisał: „Tym, co najbardziej nas zadziwia u św. Franciszka Ksawerego, jest jego żarliwe przekonanie o palącej potrzebie głoszenia Ewangelii, gdy tymczasem my wobec perspektywy ewangelizacji pozostajemy dość bierni. Fakt, że dzieło ewangelizacji wymaga dziś szacunku dla ludzkich sumień i różnorodności kultur oraz postawy dialogu, że musi brać pod uwagę religijny pluralizm i obojętność religijną, powinien skłaniać nas do dzielenia Ksaweriańskiej żarliwości, a nie utwierdzać w rezygnacji, jak gdyby już nic nie było do zrobienia”. To bardzo ważne słowa. Wszak wygląda na to, że o ile dawniej źle pojęta ewangelizacyjna gorliwość prowadziła niekiedy do zaprzeczania Ewangelii i stosowania przemocy, o tyle dzisiaj entuzjazm do prowadzenia dialogu prowadzi czasem do rozmydlenia Ewangelii i redukcji Dobrej Nowiny do kilku postmodernistycznych banałów. Nasze apostolstwo opiera się na czterech strukturach: ewangelizacja, promocja sprawiedliwości, międzyreligijny dialog oraz inkulturacja. Problem w tym, że dialog może stać się zwyczajną, pozbawioną pasji dążenia do prawdy pogawędką, a owocem inkulturacji może być bezkrytyczny zachwyt ideą tzw. Multikulturowości (Multi-kulti), a nie głoszenie Ewangelii w różnorodności kultur.

 

Słowa Benedykta XVI na czas Jubileuszu

Benedykt XVI podczas swojego pobytu w Polsce mówił nam o wierze i wierności: Podczas Mszy św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie Papież nauczał: „Wiara nie oznacza jedynie przyjęcia określonego zbioru prawd dotyczących tajemnic Boga, człowieka, życia i śmierci oraz rzeczy przyszłych. Wiara polega na głębokiej, osobistej relacji z Chrystusem...”. A zatem podstawowy wymiar wiary to nie jej wyznawana treść, czy też intensywność religijnego, ale subiektywnego przeżycia, lecz spotkanie ze świadkiem, którego świadectwo uznajemy za wiarygodne. Dla chrześcijan tym pierwszym świadkiem jest Jezus Chrystus. Tę myśl powtórzył Papież podczas Mszy w Krakowie: „Ważne jest w co wierzymy, ale jeszcze ważniejsze, komu wierzymy”.

W Krakowie, podczas spotkania z młodzieżą, Benedykt XVI rozwijał refleksję o wierze w odniesieniu do ewangelicznego obrazu budowania na skale. Szczególną moją uwagę zwróciły paradoksalne słowa: „Budować na skale, to znaczy również budować na Kimś, kto jest odrzucony”. Uwierzyć Jezusowi oznacza kształtować swoje życie w oparciu o Tego, kogo ludzie odrzucili i ukrzyżowali. Ojciec św. umacniał nas, byśmy się nie zniechęcali, kiedy spotykamy tych, którzy szydzą z fundamentu, na którym budujemy: „Nasza wiara w Jezusa musi często się konfrontować z niewiarą innych, by pozostać naszą wiarą na zawsze”. Wiara staje się rzeczywiście dojrzała, kiedy przechodzi przez próbę zderzenia się o krzyż niezrozumienia i drwiny. Jakże często ludzie odchodzą od Boga, bo wydaje im się, że w ten sposób unikną cierpienia. Wypierają się wówczas Chrystusowej nauki okłamując samych siebie. Aby tak się nie stało, potrzebne jest nam oparcie w konkretnej wspólnocie Kościoła, któremu przewodzi biskup Rzymu. „Budować na skale to także budować na Piotrze z Piotrem” – mówił do młodzieży na krakowskich Błoniach Benedykt XVI. Po czym przestrzegał: „Nie dajcie się zwieść tym, którzy chcą przeciwstawić Chrystusa Kościołowi”.

Ten, kto uwierzył Jezusowi i na Nim – pośród przeciwieństw – buduje swoje życie, nie może zachowywać swej wiary wyłącznie dla siebie. Ze spotkania ze Świadkiem winno rodzic się osobiste świadectwo. „Mamy być świadkami Jezusa żyjącego w Kościele i w ludzkich sercach” – mówił Benedykt XVI podczas Mszy św. w Krakowie. Podkreślił, że Polacy mają ważkie zadanie dzielenia się wiarą z innymi narodami Europy i świata: „Wraz z wyborem Karola Wojtyły na Stolicę św. Piotra, by służył całemu Kościołowi wasza ziemia stała się miejscem szczególnego świadectwa wiary w Jezusa Chrystusa. [...] Niech nie zabraknie światu waszego świadectwa”.

To pobieżne spojrzenie na słowa Benedykta XVI wypowiedziane podczas wizyty w Polsce pokazują, jak bardzo współbrzmią one z tym, co powiedzieliśmy wcześniej o jubileuszowym dziedzictwie w Kościele oraz u św. Ignacego i jego pierwszych towarzyszy. Mocne doświadczenie bliskości Osoby Jezusa Chrystusa, które pozwala nam trwać z Nim i przy Nim również w sytuacji odrzucenia, jedność w posłuszeństwie Kościołowi hierarchicznemu, bycie Chrystusowym świadkiem w porę i nie w porę – to wszystko winno być przedmiotem naszego codziennego, rachunku sumienia, szczególnie w Roku Jubileuszowym dla każdego z nas – członka Sinicum.

Kazanie wygłoszone 24 maja 2017 roku, w Bazylice św. Krzyża w Warszawie
podczas obchodów Dnia Modlitw za Kościół w Chinach

Duo Duo, Chiński poeta urodzony w 1951 r. - napisał przed laty takie słowa: "W kraju gdzie nie ma religii, nie przestrzegane są także prawa ludzkie. Lud, który już nie ma wiary, zagubił także swoją tradycję. W kraju, w którym już nie ma Boga, nie ma także autorytetu. Lud, który nie zna religijnych uczuć, nie ma także żadnej przyszłości. W kraju, w który już nie ma żadnej wiary, nie ma też żadnej miłości".

W tych gorzkich słowach autor ten próbował opisać nie tylko zdarzenia z przeszłości, czy opisać aktualną sytuację i pojawiające się zagrożenia świecie, ale także chciał również opisać sytuację w Chinach. Bo właśnie w tym kraju, w ojczyźnie autora tych słów – zwłaszcza po zwycięstwie komunistów, tam właśnie w ciągu minionego wieku nie tylko w czasie rewolucji kulturalnej próbowano utworzyć społeczeństwo bez żadnej wiary.

warszawa 2a 400pxW Chinach – w trakcie eksperymentów społecznych wprowadzanych przez Mao Tsetunga nie tylko próbowano wyeliminować przeciwników politycznych, ale prześladowano wszystkich inaczej myślących, starano się wyrugować każdą religię. I terror - krwawe prześladowania dotykały nie tylko przeciwników politycznych Mao Tsetunga, ale obejmowały wszystkich chrześcijan, w tym szczególnie katolików.

Wszystkich chrześcijan, a szczególnie katolików uważano za imperialistycznych szpiegów, za obcych agentów zagrażających rozwojowi komunistycznych Chin.

I trzeba było wiele czasu, a też i wiele ofiar, by sytuacja uległa zmianie… – Nie tyle normalizacji, to przynajmniej pewnej zmianie na lepsze.

Obecnie sytuacja w tym wielkim i pięknym kraju, jakim są Chiny jest inna niż jeszcze latach 80 ubiegłego wieku. Na szczęście nie ma już krwawych prześladowań. Za przyznawanie się do Chrystusa nie grozi, tak jak kiedyś - śmierć czy zesłanie do obozu.

Choć patrząc z naszej perspektywy, wydawać nam się może, że i w obecnym czasie nie ma jeszcze pełnej swobody i wolności w wyznawaniu wiary.

Chiny, jako potężny kraj - kroczą swoją drogą, i na swój specyficzny sposób próbuje się tam ułożyć relacje pomiędzy władzą a wierzącymi.

I w procesie tym, my jako katolicy, jako wierzący, chcemy naszym braciom w wierze w Chinach towarzyszyć.

I dlatego jako katolicy, jako ochrzczeni czujemy się solidarni i odpowiedzialni za ludzi i za osoby wierzące w Chinach. Jako solidarni w wierze chcemy i otaczamy ich wszystkich swoją modlitwą, by mogli w pokoju i bez obaw wyznawać swoją wiarę.

I - aby tak się stało, my jako wierzący, jako katolicy z tymi wszystkimi naszymi pragnieniami, z tą naszą troską, z naszymi prośbami, nieraz i niepokojem - przychodzimy dziś do Matki.

Jak nasi przodkowie, jak wielcy ludzie Kościoła, jak rzesze wiernych, ufających i proszących – i my również przychodzimy do Czarnej Madonny, by Ona otoczyła swoją opieką nie tylko nas w naszej Ojczyźnie, ale także Chińczyków.

Wszystkie narody chrześcijańskie, kierując się zmysłem pobożności ludowej – kierując się tym „sensus fidei” - zawsze w Maryi znajdowały ucieczkę i obronę. Świadczą o tym liczne sanktuaria maryjne rozsiane po całym świecie: te sanktuaria powszechnie znane jak: Lourdes, Fatima, Altöting, Kevaelar, Loretto, czy Guadelupe..., Ale również jest wiele innych miejsc, nie tak znanych jak te wymienione, gdzie też czci się Matkę Bożą, gdzie lud – wierni uciekają się do Maryi Matki, jako do Tej która, pomoże, które wesprze – jako do Tej, która wszystko rozumie…

Bo oprócz tych wielkich i znanych na całym świecie miejsc - jest też wiele innych – mniejszych sanktuariów maryjnych – w których ludzie, również gromadzą się u Matki, - by przez Maryję i wraz z Maryją wielbić Boga.

Gromadzą się, by za wstawiennictwem Tej, która była i jest pierwszą i wierną uczennicą, za wstawiennictwem Tej, która sama stała się pierwszą misjonarką i zwiastunką dobrej nowiny – bez lęku otwierać drzwi serc i społeczeństw Chrystusowi.

Nie lękajcie się - nie bójcie się otworzyć drzwi Chrystusowi – wołał nasz wielki i święty Papież. I to wołanie, ta prośba rozlega się i dziś z wielu miejsc świata. I jest to wołanie skierowane nie tylko do indywidualnych sumień i serc, ale jest to też wolanie skierowane do wielkich tego świata - wołanie o wolność, o wolność w wyznawaniu wiary, wołanie o godność wierzących, - wołanie o prawdę - wołanie o Boga.

I takim miejscem, gdzie też gromadzą się wierzący w Chrystusa, gdzie wielu ludzi gromadzi się by przez Maryją i wraz z Maryją wielbić Boga, jest też sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych w Szeszen w południowym Szanghaju, w Chinach.

I dlatego dziś tu na Jasnej Górze w szczególnym czasie obchodów 100-lecia objawień Fatimskich i we wspomnienie Matki Bożej Wspomożenia Wiernych – przychodzimy do Maryi – Matki, by przez Nią Bogu oddać i zawierzyć Kościół w Chinach, zawierzyć wszystkich wierzących w Chrystusa, którzy w Państwie Środka chcą żyć Ewangelią, chcą wyznawać Chrystusa, chcą w wierze kroczyć przez swoje życie i w niej wychowywać swoje dzieci.

W tym roku – roku szczególnym obchodzimy – obchodzimy 300-lecie koronacji Obrazu Czarnej Madonny. - Obchodzimy też 100-lecie Objawień Fatimskich.

W Fatimie Bóg w swej opatrzności posłał na ten nasz pogrążony w chaosie wojny świat – Matkę, by ta przypomniała ludziom o tym, kim są i do czego zostali stworzeni.

Człowiek, stworzony został z Bożej miłości, by oddawał cześć swemu Stwórcy. Chaos i przemoc czasów wojny pokazała, że ludzie zagubili się w tym własnym świecie. Utracili z oczu Stwórcę. Wydali się na pastwę zła…

I w takich okolicznościach w tym naszym świecie – tam wtedy ukazała się Maryja….

Papież Benedykt XVI mówiąc o wydarzeniach w Fatimie, powiedział, że były one i są dla ludzkości „oknem nadziei” – bo Tam wtedy Maryja zstąpiła z nieba, aby przypomnieć światu o prawdach Ewangelii.

Gdy człowiek zamyka przed Bogiem drzwi, wtedy Bóg otwiera okno – okno nadziei, w którym w jaśnieje postać Matki Najświętszej wstawiającej się za ludzkością u swojego Syna.

Moi Drodzy –

Na przestrzeni wieków i lat widzimy, że ludzkość na różne sposoby zamyka drzwi przed Bogiem – zamykane są drzwi do społeczeństw, drzwi systemów społecznych… Na różne sposoby ciągle na nowo próbuje się zamknąć Bogu drzwi do szkół, do rodzin. Rzeczywistości te, człowiek próbuje urządzić, tak jakby Boga nie było, jakby Bóg nie był w nich potrzebny.

I nie jest to nic nowego, to zamykanie się na Boga, to rugowanie Go z różnych przestrzeni życia.

Jest to ta sama pokusa sącząca się od raju, pokusa podejrzliwości wobec Boga, pokusa wrogości wobec Niego – zaszczepiona tam wtedy pierwszym ludziom przez zbuntowanego i upadłego anioła, - pokusa, która ciągle – w różnej postaci przechodzi przez historię ludzkości.

Ulegający tej pokusie człowiek, ciągle próbuje, zerwać ten owoc z drzewa zakazanego, bo ciągle - sam chce być jak bóg, chce zając Jego miejsce.

I rewolucje francuska, październikowa – próby systemowej ateizacji Albanii, Meksyku, czy Chin – to był to uleganie tej pokusie z raju, to było to zamykanie drzwi Bogu, rugowanie Go z tego naszego świata, którego przecież On jest Stwórcą.

Ale choć sam człowiek zatrzaskiwał drzwi, to Bóg znajdował sposób by je otwierać – by otwierać okna nadziei. Czynił to przez takie znaki nadprzyrodzone, jak objawienie w Fatimie, ale czyni to też przez wielu świadków wiary, więźniów łagrów i obozów śmierci - pokornych męczenników, których nie brakuje także i dziś w różnych regionach świata.

Wielu współczesnym trudno jest przyjąć i zrozumieć, że bez Boga świat nie może istnieć. Ze bez Boga – człowiek staje się karykaturą samego siebie, zaprzeczeniem tego, ku czemu stworzył i powołał go Bóg.

Ale ta walka opisana w Apokalipsie i słowa z Księgi Rodzaju – o Niewieście Obleczonej w Słońce - miażdżącej głowę węża – ona ciągle się toczy.

Na szczęście dla nas się toczy - bo nadzieja nie umarła.

Maryja – Wspomożycielka Wiernych - jest Matką nadziei. Tej nadziei i ufności położonej w Synu, który przez krzyż i mękę swoją odkupił ten nasz świat, odkupił nas. Bo On ciągle chce, pragnie, aby każdy człowiek został zbawiony…

Maryi Matce, która wsłuchuje się w prośby swojego ludu, naszej orędowniczce i pocieszycielce - powierzmy sprawy Europy, naszej Ojczyzny, całego Kościoła, a szczególnie Kościoła w Chinach – prosząc, by Boże Królestwo, bez przeszkód, mogło rozwijać się w ludzkich sercach i tu w Europie, w Chinach – na całym świecie….Amen

Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła (Jasna Góra)

Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja!
Tymi słowami pozdrawiamy się w Wielkanoc. To jest nasze wyznanie wiary. Wierzymy w Jezusa Chrystusa, który dla nas umarł i zmartwychwstał i żyje dzisiaj w swoim Kościele. Możemy Go spotkać tam, gdzie oddycha się i żyje wiarą, gdzie wyznawcy wierzą, kochają, budują wspólnotę miłosierdzia, troszczą się o siebie nawzajem.

Przed paroma dniami obchodziliśmy w Kościele Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. Myśl na kolejny dzień nowenny przygotowującej nas do oddania się Matce Bożej będzie związana z osobą św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, Opiekuna Jezusa Chrystusa i Opiekuna Kościoła. Św. Bernard w kazaniu, które czytaliśmy w Liturgii Godzin w Uroczystość św. Józefa mówił: „Jeżeli więc cały Kościół jest dłużnikiem Dziewicy Matki, ponieważ przez Nią otrzymał Chrystusa, to z pewnością zaraz po Niej wdzięczność i specjalny szacunek winien właśnie świętemu Józefowi.”

Mieć w sercu Maryję to mieć w sercu Jezusa i Jego Kościół

„Maryja, Matka Odkupiciela, wspomożenie wiernych i Królowa Chin, niech was strzeże i wspiera w wypełnianiu waszego powołania i w urzeczywistnianiu postanowień, które rodzić się będą w sercach coraz bardziej wrażliwych i ofiarnych.” (Jan Paweł II, Przesłanie do katolików w Chinach, 08.12.1999).

W kolejnym kroku nowenny przygotowującej do aktu oddania SINICUM Matce Bożej na Jasnej Górze naszym przewodnikiem niech będzie św. Jan Paweł II. Wprawdzie nasz Wielki Rodak w przytoczonych powyżej słowach zwracał się do katolików w Chinach, ale Jego nauczanie jest inspiracją dla nas wszystkich. Oddajemy się Matce Bożej, gdyż On nas do tego zachęcał. Oddajemy naszej ukochanej Matce nie tylko instytucję, jaką jest Stowarzyszenie. Oddajemy Jej przede wszystkim ludzi - członków SINICUM. Oddajemy Jej samych siebie - nasze serca i naszą działalność.

Maryja nasz wzór i przewodniczka w drodze z Bogiem i do Boga

Krok po kroku przygotowujemy się do spełnienia naszego pragnienia powierzenia całego życia Maryi. Zamiarem naszym jest ofiarowanie samych siebie, naszego zaangażowania i wszystkich inicjatyw SINICUM naszej Matce i Królowej w Jej Sanktuarium na Jasnej Górze. Ten akt nie może pozostać tylko symbolicznym wydarzeniem. Nie może pozostać tylko zewnętrznym aktem, który wpiszemy do kroniki historii naszego Stowarzyszenia. Ten akt oddania musi wpłynąć na nasze życie i stać się wewnętrznym motorem naszej codziennej działalności.

Pielgrzymujemy na Jasną Górę. Nasze kolejne pielgrzymki są etapami w niepowtarzalnej, jedynej pielgrzymce życia na ostateczną i najjaśniejszą górę, jaką jest niebo. Maryja jest w tej pielgrzymce naszym wzorem i przewodniczką.

Sinicum na Jasnej Górze - 24 maja 2017

Grudzień 24 - Dzień Wigilii

Boża Opatrzność postawiła na naszej nowennowej drodze wspaniały dzień. Kolejny etap naszego przygotowania do Aktu oddania Matce Bożej członków Stowarzyszenia SINICUM przypada w Wigilię Bożego Narodzenia. Wszyscy chrześcijanie świętują ten dzień, ale dla nas Polaków jest on szczególny. Od rana w naszych domach, w rodzinach, trwa krzątanina… Sprzątamy dom. Przygotowujemy wigilijną wieczerzę. Przygotowujemy opłatki. Stroimy choinkę. Pod choinką układamy figurki do szopki. Pamiętamy o sianku, ziarnach owsa lub pszenicy. W kuchni czuć zapach wigilijnych potraw. A kiedy zabłyśnie na niebie pierwsza gwiazda, zaczynamy Wigilię – modlitwa, składanie życzeń, łamanie się opłatkiem, wspólny śpiew kolęd, Pasterka. Jest tak ciepło, radośnie, rodzinnie.

Sinicum na Jasnej Górze - 24 maja 2017

Zaangażowaliśmy się w dzieło pomocy dla Kościoła w Chinach. Stowarzyszenie Sinicum nie powstało w celu zaspokojenia jakiś osobistych ambicji - robienia czegoś innego, czegoś bardziej oryginalnego od podejmowanych dotychczas przez Kościół w Polsce inicjatyw misyjnych. Naszym celem jest realizacja jednego z punktów duchowego testamentu św. Jana Pawła II. Nasz święty Papież od początku swojego pontyfikatu wzywał cały Kościół do zaangażowania się w dzieło pomocy dla Kościoła w Chinach. W wypowiedziach św. Jana Pawła II na ten temat pojawiają się często takie sformułowania, jak: żywa troska, głęboka troska, apostolska troska, szczególna troska, nieustanna troska… o Kościół, który jest w Chinach. Wyrazem tej troski był List Caritas Christi do Biskupów całego świata katolickiego wzywający do modlitwy za Kościół, który jest w Chinach opublikowany przez Jana Pawła II w Uroczystość Objawienia Pańskiego, 6 stycznia 1982 r. W Liście tym Papież pisał m.in.: „Troska o Kościół w Chinach, która zawsze była bardzo żywo odczuwana przez moich bezpośrednich poprzedników: Piusa XII, Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła I, stała się również szczególną i nieustanną troską mojego pontyfikatu, czemu niejednokrotnie i w różny sposób dawałem wyraz”.

Sinicum na Jasnej Górze - 24 maja 2017

Drodzy członkowie SINICUM!

Kolejny dzień nowenny przygotowującej nas do aktu oddania członków Sinicum i jego dzieła Matce Bożej (24 października) przypada w tygodniu misyjnym. Papież Benedykt XVI w Liście do Kościoła Katolickiego w Chinach napisał: „Kościół, mając zawsze i w każdym miejscu charakter misyjny, jest wezwany do głoszenia Ewangelii i dawania świadectwa. Również Kościół w Chinach musi odczuwać w swym sercu misyjny zapał swego Założyciela i Mistrza.

Najnowsze wiadomości

  • Seminarium dla Sióstr z Chin - DZIEŃ 16 +

    W ostatnim dniu Seminarium na porannej ewaluacyjnej sesji zostały przedstawione siostrom z Chin zasady przyjmowania na studia w Polsce opracowane Więcej
  • Seminarium dla Sióstr z Chin - DZIEŃ 15 +

    Dzisiejszy dzień był przeznaczony na ewaluację. Po porannym czasie indywidualnej refleksji, siostry z Chin miały możliwości podzielania się swoim przemyśleniami Więcej
  • Seminarium dla Sióstr z Chin - DZIEŃ 14 +

    W kolejnym dniu Seminarium był czas na wykład na temat godności kobiety. S. Klara Tabacka SSpS w swoim wykładzie podkreśliła,  Więcej
  • Seminarium dla Sióstr z Chin - DZIEŃ 13 +

    - Po intensywnym czasie podróży po Polsce dzisiejszy poranek był nieco spokojniejszy - pisze z Sulejówka s. Aleksandra Huf SSpS. Przed południem Więcej
  • Seminarium dla Sióstr z Chin - DZIEŃ 12 +

    Po porannej Mszy św. i śniadaniu z siostrami Nazaretankami, zakonnice z Chin wysłuchały wykładu o. dr Eugeniusza Jendrzeja SJ zatytułowanego Więcej
  • Seminarium dla Sióstr z Chin - DZIEŃ 11 +

    Niedzielne przedpołudnie siostry z Chin spędziły u św. Brata Alberta w Sanktuarium ECCE HOMO w Krakowie wraz z Siostrami Albertynkami, Więcej
  • 1
  • 2
  • 3

chiny dzisiaj banner

 

Stowarzyszenie "Sinicum" im. Michała Boyma SJ
ul. Ostrobramska 98

04-118 Warszawa

Tel. +48 513 382 730
Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

NIP: 1132855288
REGON: 14610860300000
KRS: 0000419178